Ściana Płaczu1

Ściana Płaczu – sanktuarium pod gołym niebem

          Jeśli nie względy religijne, to czysta ciekawość na pewno przyprowadzi tu niejednego turystę. Ściana Płaczu jest najważniejszym miejscem modlitwy wyznawców judaizmu i mimo,  że stanowi ona ‘zwykły’ mur, to jest on tym miejscem, który zrzesza Żydów z całego świata. Te kamieniste bloki to nic innego jak część świątyni Heroda, pozostałość po Drugiej Świątyni Jerozolimskiej. Z tego względu, że muzułmanie pozbawili Żydów Świątyni na Skale, wyznawcy judaizmu byli zmuszeni znaleźć sobie inne miejsce kultu. Sama nazwa sanktuarium pod gołym niebem wywodzi się z tradycji opłakiwania zburzenia Drugiej Świątyni. Od VIII wieku Żydzi, przeniósłszy się pod Ścianę Zachodnią, wierzą, że miejsca tego nigdy nie opuściła boska obecność.

Ściana Płaczu2

By dostać się na plac, przy którym znajduje się Ściana, najpierw musimy przejść przez bramki kontroli bezpieczeństwa, osobne dla kobiet i osobne dla mężczyzn. Oprócz tego, strażnicy zajrzą nam do plecaków i torebek. Podobnie jak w każdym świętym miejscu obowiązuje nas skromny strój, a mężczyźni obowiązkowo muszą założyć na głowę jarmułkę – jeśli jej nie posiadają, mogą pobrać jej papierową wersję tuż przy samym wejściu.

Osiemnaście metrów wysokości o kolorze kości słoniowej. Robi wrażenie. Dookoła poustawiane są stoliki i białe plastikowe krzesełka. Podchodzę bliżej i czuje dreszcze na moich plecach, mimo, że temperatura powietrza dochodzi do 40 stopni Celsjusza. Widzę modlące się kobiety, wiele z nich to bardzo młode dziewczyny, które całym ciałem napierają na Ścianę, a inne swoimi dłońmi delikatnie muskają i całują kamienne bloki. Ciała modlących się kołyszą się niczym trawa na wietrze, dotykają oni na przemian Tory i swoich ust.

To, na co nie możemy nie zwrócić uwagi, to setki czy tysiące małych zwiniętych karteczek, powsadzanych w szczeliny Ściany. Żydzi wierzą, iż prośby spisane na kartkach zwiększają skuteczność i siłę ich modlitw. Nie mam pojęcia, ile modlitw mógł przyjąć już Mur Płaczu, ale zapewne dużo więcej niż śmiałabym przypuszczać. Na wyprawę pod Zachodnią Ścianę przygotowałam się już prędzej i karteczka z modlitwą spokojnie czeka w kieszeni moich spodni. Znajduję szczelinę, gdzie jeszcze jest odrobina wolnego miejsca i umieszczam w niej swoją prośbę. Zastanawiacie się pewnie, czy wystarczy miejsca dla wszystkich papierowych zawiniątek, szczególnie gdy niektóre z nich to nie jedno zdanie, a całe długie listy do Boga. Cóż, co jakiś czas Ściana Płaczu jest ‘oczyszczana’, to znaczy karteczki z modlitwami (pod nadzorem rabina) są wyciągane ze szczelin i zakopywane na Górze Oliwnej. Nikt, pod żadnym pozorem nie może zaglądać do zwiniętych karteczek. Co więcej, by nasza modlitwa została umieszczona w Murze, wcale nie musimy jechać do Izraela, a wystarczy, że użyjemy faksu. Dzięki izraelskiej firmie telekomunikacyjnej wysyłamy wiadomość, która zostaje wydrukowana i umieszczona w Ścianie przez pracowników firmy.

Ściana Płaczu5
Ściana Płaczu6

Dookoła słyszę ciche szepty i głośne rozmowy Żydów z Bogiem. Na twarzach modlących się dostrzegam skupienie, nadzieję, a nawet łzy. Niektórzy, dotykając ściany, zamykają oczy, a ich usta wymawiają słowa, których nikt wokół nie jest w stanie usłyszeć. Wiele osób wygląda jak w transie. Spokojne i rozgorączkowane myśli, gorące pocałunki, delikatny dotyk, mnóstwo nadziei, wiary i zaufania to to, co Ściana Płaczu przyjmuje każdego dnia.

Ściana Płaczu7
Ściana Płaczu9

Dodaj komentarz